Towarzystwona rzecz ziemi
Ogólnopolska organizacja działająca na rzecz zachowania,
ochraniania i odtwarzania dziedzictwa przyrodniczego
Towarzystwona rzecz ziemi
Ogólnopolska organizacja działająca na rzecz zachowania,
ochraniania i odtwarzania dziedzictwa przyrodniczego
Towarzystwona rzecz ziemi
Ogólnopolska organizacja działająca na rzecz zachowania,
ochraniania i odtwarzania dziedzictwa przyrodniczego

Aktualności

Jak już informowaliśmy, nad Sołą w Łękach (gm. Kęty), trwają aktualnie skandaliczne roboty hydrotechniczne, których inwestorem jest krakowski Regionalny Zarząd Gospodarki Wodnej. Prace obejmują odcinek ok. 1 km Soły znajdującej się na liście uzupełniającej sieci obszarów chronionych Unii Europejskiej Natura 2000. Zgodnie ze stanowiskiem Komisji Europejskiej dla wszystkich obszarów objętych ochroną w ramach sieci Natura 2000 lub obszarów spełniających kryteria Natury 2000, które potencjalnie mogą zostać objęte ochroną, należy stosować postępowanie w sprawie oceny oddziaływania przedsięwzięcia na obszar Natura 2000. Dotyczy to wszelakich przedsięwzięć, które mogą mieć wpływ na cenny obszar. Niestety w przypadku Soły nie dostosowano się do procedur unijnych, co już na obecnym etapie doprowadziło do wymiernego zniszczenia środowiska. Dotychczas zdewastowano miejsca lęgowe chronionych ptaków takich jak: zimorodek, brodziec piskliwy oraz sieweczka rzeczna - informuje Robert Wawręty, prezes Towarzystwa na rzecz Ziemi. Zimorodek i sieweczka rzeczna to przedstawiciele awifauny chronionej na mocy Konwencji Berneńskiej, nie wspominając już nawet o tym, że pierwszy z nich to gatunek wymieniony w Dyrektywie Ptasiej Unii Europejskiej. W sprawie regulacji Soły Towarzystwo na rzecz Ziemi i Polska Zielona Sieć podjęły szereg działań w celu zatrzymania robót budowlanych do czasu wyjaśnienia kwestii przyrodniczych i prawnych.Wystąpiliśmy do Wojewódzkiego Konserwatora Przyrody, Ministra Środowiska i Inspektora Nadzoru Budowlanego. Może cieszyć fakt, że Konserwator Przyrody podziela nasze obawy i podjął już kroki w celu wyjaśnienia sytuacji – mówi Anna Roggenbuck z Polskiej Zielonej Sieci. Podczas wczorajszej wizji terenowej ekolodzy stwierdzili, iż na pozostałej jeszcze nietkniętej przez hydrotechników części koryta rzecznego Soły (ok. 400) występują rzadkie i podlegające ochronie gatunki ptaków: brodziec piskliwy, sieweczka rzeczna, rybitwa rzeczna, jaskółka brzegówka.

Wszystkie te gatunki związane są z korytem rzecznym, choć każdy z nich w nieco inny sposób. Brodźce, sieweczki i rybitwy gniazdują zwykle na piaszczystych lub żwirowych wyspach w korycie rzeki, brzegówki gniazdują kolonijnie, wygrzebując norki w stromych piaszczystych lub gliniastych skarpach. Na kontrolowanym odcinku Soły znajduje się stroma skarpa o długości ok. 100 m i wysokości 3,5 m, w której stwierdzono 133 norki zajęte przez brzegówki – wyjaśnia ornitolog Jacek Udolf z Towarzystwa na rzecz Ziemi.

Ponadto stwierdzono też parę rybitw rzecznych, gatunku wymienionego w Załączniku I Dyrektywy Ptasiej i chronionego Konwencją Berneńską. Ptaki przesiadywały na wysepkach i żerowały na ok. 600 m odcinku rzeki. Obecność żwirowych wysp i plaż stwarza dogodne miejsca do gniazdowania tego gatunku. Jednak obawy budzi sposób prowadzonych nad rzeką robót. Wjeżdżanie do koryta ciężarówkami i rozjeżdżanie wysp przez spychacze nie tylko niszczy miejsca lęgowe, ale i płoszy ptaki zniechęcając je do gniazdowania. Zarówno sieweczki rzeczne, brodźce, jak i brzegówki są w trakcie składania jaj, a więc w najbardziej newralgicznym dla ptaków okresie – komentuje Jacek Udolf. W tym czasie często już sama obecność ludzi przy gniazdach powoduje ich opuszczanie przez te ptaki, nie mówiąc już o prowadzeniu robót.

O istniejącej kolonii brzegówek poinformowaliśmy wczoraj nie tylko konserwatora przyrody ale również inwestora regulacji - RZGW w Krakowie. Przedstawiciel RZGW, Pan Tomasz Zontag obiecał, że wstrzymują prace umocnieniowe, tak aby nie zniszczyć gniazd – twierdzi Anna Roggenbuck. Zapowiedział też, że zorganizuje spotkanie, na którym omówimy problemy związane z regulacją Soły. Oczekujemy, że będzie to spotkanie w szerokim gronie z udziałem inwestora, publicznych organów ochrony przyrody i zainteresowanych organizacji ekologicznych.

Aktualnie ekolodzy z TnZ i PZS przygotowywują skargę do Unii Europejskiej w sprawie niszczenia obszaru naturowego. Będziemy oczekiwać nałożenia wysokich kar przez Brukselę lub co najmniej upomnienia naszych urzędników, tak by podobne akty dewastacji środowiska nie miały miejsca w przyszłości – dodaje Robert Wawręty. Natomiast przed polską administracją będziemy domagać się kompensacji przyrodniczej za poniesione straty przyrodnicze i całkowitego wstrzymania robót, gdyby prace takie zamierzano nadal kontynuować na jeszcze nie zniszczonym odcinku rzeki Soły.

Z dużym niepokojem śledzimy poczynania krakowskiego Regionalnego Zarządu Gospodarki Wodnej (RZGW) związane z aktualnie prowadzonymi na rzece Sole pracami regulacyjnymi w rejonie Łęk. Planowany do regulacji odcinek obejmuje długość 770 m. Inwestycja jest wykonywana bez wymaganych polskim i unijnym prawem pozwoleń oraz zagraża wielu cennym gatunkom ptaków.

Inwestycja realizowana jest na obszarze znajdującym się na liście uzupełniającej Natury 2000 – ptasia ostoja Dolina Dolnej Soły (Kod ostoi: PL124). W praktyce powinno to oznaczać m.in. wykonanie oceny oddziaływania na środowisko (!) oraz przeprowadzenie konsultacji społecznych. Tymczasem oceny takowej brak a całość robót prowadzona jest na podstawie tzw. zgłoszenia do Małopolskiego Urzędu Wojewódzkiego.

Dolina Dolnej Soły jest miejscem lęgów dla co najmniej 87 gatunków ptaków. Odnotowano ich tu łącznie ponad 100. Najcenniejszym siedliskiem dla awifauny lęgowej w obrębie ścisłej doliny Soły jest koryto rzeki. W przeważającej części posiada ono charakter naturalny. Brzegi w wielu miejscach są podmywane przez rzekę i tworzą pionowe skarpy, będące miejscem lęgowym zimorodka i brzegówki. W korycie, na rozległych, kamienistych plażach, lęgną się sieweczki rzeczne i brodźce piskliwe. Liczebność tych dwóch ostatnich gatunków jest największa w całym dorzeczu górnej Wisły. Koryto Soły jest więc jednym z najważniejszych miejsc lęgowych tych ptaków w południowej Polsce.

Tymczasem w trakcie robót regulacyjnych całkowicie skanalizowano odcinek kilkuset metrów Soły, usunięto wyspy, rozjeżdżono wzdłuż i w poprzek koryto rzeki, zlikwidowano strome skarpy nadrzeczne, wycięto nadrzeczne wierzby oraz zawężono koryto i ujednolicono linię brzegową. Tym samym zniszczono potencjalne siedliska ptaków związanych z korytem rzecznym, takich jakich m.in. wcześniej wspomniane brzegówki, zimorodki, brodźce piskliwe, sieweczki rzeczne oraz pliszka żółta, siwa czy rybitwa rzeczna. W tym miejscu warto podkreślić, że rybitwa rzeczna i zimorodek to dwa gatunki znajdujące się w Załączniku I Dyrektywy Ptasiej.

Celem wspomnianych robót prowadzonych ze środków Europejskiego Banku Inwestycyjnego jest powstrzymanie erozji brzegów, ochrona mostu i wału przeciwpowodziowego. Problem tylko w tym, że na odcinku prowadzonej inwestycji nie ma obwałowania, a chroniony przed erozją teren za kwotę ok. 1,18 mln (!) stanowią na prawym brzegu nieużytki, pastwiska i pole orne, natomiast na lewym - lasy łęgowe. Tak więc wartość chronionego obszaru jest wielokrotnie niższa od kosztów poniesionych na inwestycję nie wspominając już nawet o bezcelowości ochrony łęgów – środowiska wymagającego okresowych zalewów wodą. Odcinek wału, a raczej nasyp ziemny chroniący pola uprawne, na który w uzasadnieniu przedsięwzięcia powołuje się RZGW Kraków, znajduje się poniżej mostu, czyli kilkaset metrów dalej niż prowadzone prace. W tej konkretnej sytuacji nie chodzi o nic innego, jak przede wszystkim o przerób reszty pieniędzy pochodzących z kredytu jaki Rząd Polski zaciągnął z EBI w 2001 roku, w wysokości 250 milionów euro. Nie udało się tych pieniędzy upłynnić w 2005 roku w końcu umowę przedłużono do 2006 roku. W państwie borykającym się z ciągłymi problemami finansowymi taka rozrzutność kwalifikuje się uruchomienia organów ścigania.

W 2005 roku RZGW Kraków wydało „Zasady dobrej praktyki w utrzymaniu rzek i potoków górskich”. Praktyki te następnie zostały zatwierdzone prze ministerstwo środowiska i nakazane do stosowania. W publikacji tej autorzy wytłuszczonym drukiem piszą, że: „zdecydowanie nie należy natomiast dokonywać równoczesnego zwężania i prostowania koryta cieku, bowiem w sposób oczywisty powoduje zwiększenie jednostkowej mocy strumienia i prowadzi do wcinania się cieku”. Nad Sołą przełożono fragment rzeki, zwężono i ujednolicono koryto. Autorzy praktyk zwracają również uwagę na destrukcyjny wpływ robót prowadzonych w korycie rzecznym. Tymczasem aktualnie prowadzone roboty zniszczyły wszystko co dało się zniszczyć – zamiast naturalnej rzeki powstaje sztuczny kanał.


Robert Wawręty

W dniu 6 kwietnia br. wysłaliśmy do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Krakowie skargę na postanowienie Samorządowego Kolegium Odwoławczego w Tarnowie, które utrzymało w mocy stanowisko wójta gminy Wierzchosławice, odmawiające nam udziału na prawach strony w postępowaniu dot. lokalizacji stopni wodnych na Dunajcu. Zdaniem SKO i wójta Wierzchosławic, Towarzystwo nie wykazało interesu społecznego przemawiającego za dopuszczeniem go do udziału w powyższej sprawie.

Wbrew twierdzeniom Kolegium stoimy na stanowisku, że interesem społecznym jest dążenie do zachowania i ochrony dobra publicznego jakim jest obszar rzeki Dunajec. Do takich działań obliguje Towarzystwo statut i zawarte w nim zadania, wyznaczone przez jej członków w interesie ogółu społeczeństwa. Towarzystwo na rzecz Ziemi jest organizacją społeczną działającą na rzecz ochrony środowiska, a w szczególności do jej zadań należy: zachowanie, ochranianie i odtwarzanie środowiska przyrodniczego. Jest ona stowarzyszeniem o ogólnopolskim zasięgu działania i w istocie swoją aktywność podejmuje na terenie całego kraju. Istnieje więc związek między planowanym działaniem organizacji, a przedmiotem prowadzonego postępowania administracyjnego także w aspekcie geograficznym. Są to więc wystarczające przesłanki, aby nasza organizacja była stroną w przedmiotowej sprawie.

Uważamy również za poważne nadużycie stwierdzenia, że planowana inwestycja na rzece Dunajec nie będzie w sposób znaczący oddziaływać na środowisko. Już na obecnym etapie należy zasygnalizować, że przedsięwzięcie doprowadzi do zmiany rzeki na łącznym odcinku ok. 21 km (na terenie gminy Wierzchosławice ok. 13 km). Stopnie będą negatywnie oddziaływać na możliwości przemieszczenia się wielu gatunków chronionych ryb. Potencjalny wpływ inwestycji na przyrodę szczegółowo opisaliśmy w informacji z dnia 19 stycznia 2006 r.


Robert Wawręty

Z początkiem marca br. rozpoczynamy cykl wystaw pt. „Nie zabierajmy rzekom przestrzeni”. Wystawa posterowa trafi łącznie do 8 ośrodków ze zlewni Wisłoki i Raby:

  • Samorządowego Centrum Kultury w Mielcu, 01.03.2006 - 16.03.2006,
  • Domu Kultury Śnieżka w Dębicy, 16.03.2006 - 31.03.2006,
  • Domu Kultury w Pilźnie, 31.03.2006 - 18.04.2006,
  • Młodzieżowego Domu Kultury w Jaśle, 18.04. 2006 - 4.05.2006,
  • Miejskiego Domu Kultury w Bochni, 4.05.2006 - 19.05.2006,
  • Myślenickiego Ośrodka Kultury i Sportu, 19.05.2006 - 5.06.2006,
  • Gminnego Ośrodka Kultury w Pcimiu, 5.06.2006 - 20.06.2006,
  • Gminnego Ośrodka Kultury w Gdowie, 20.06.2006 - 5.07.2006.

We wszystkich miejscowościach ekspozycja będzie prezentowana przez ok 2 tygodnie każdorazowemu otwarciu wystawy będzie towarzyszy wykład okolicznościowy pierwszej kolejności będ na niego zapraszani radni gminy i powiatu członkowie zarządów oraz liderzy społeczności lokalnych liczymy że bezpośrednie kontakty z reprezentantami gmin zaowocuj w przyszłości realizacj przyjaznej środowisku strategii ochrony przeciwpowodziowej przez ok 2 tygodnie każdorazowemu otwarciu wystawy będzie towarzyszy wykład okolicznościowy pierwszej kolejności będą na niego zapraszani radni gminy i powiatu, członkowie zarządów oraz liderzy społeczności lokalnych liczymy że bezpośrednie kontakty z reprezentantami gmin zaowocuje w przyszłości realizacją przyjaznej środowisku strategii ochrony przeciwpowodziowej.


Robert Wawręty

Wyrażamy głębokie zaniepokojenie w związku z planami budowy stopni energetycznych na Dunajcu w Gminie Wierzchosławice. Inwestycja ta zagraża bezpośrednio cennym gatunkom ryb, jest niezgodna z międzynarodowym prawem oraz stawia pod znakiem zapytania realizację rządowego programu „Zarybienia polskich obszarów morskich”. Działalność Wójta Gminy Wierzchosławice, której celem jest niedopuszczenie Towarzystwa na rzecz Ziemi do udziału w sprawie lokalizacji tej inwestycji pozwala postawić kilka istotnych pytań. Czy wójt Wierzchosławic działa w interesie społeczności czy reprezentuje wyłącznie interes inwestora? Jakie odnosi korzyści blokując udział niezależnej organizacji pozarządowej w postępowaniu administracyjnym dot. lokalizacji stopni?

Nasz udział w sprawie

Począwszy od lipca 2005 roku Towarzystwo próbuje, zostać stroną w postępowaniu administracyjnym w sprawie ustalenia warunków zabudowy dla inwestycji kaskady elektrownii wodnych na rzece Dunajec. Taki udział umożliwiłby Towarzystwu bezpośredni wgląd do wszelkich akt niniejszej sprawy, składanie wniosków i zastrzeżeń do inwestycji i teoretycznie takie jej ukierunkowanie, aby straty dla środowiska były jak najmniejsze. Tymczasem wójt Gminy Wierzchosławice Wiesław Rajski, w granicach której zaplanowano aż 4 spośród 5 planowanych stopni, w jednym ze swoich postanowień stwierdził, że TnZ nie może być stroną w postępowaniu, ponieważ nie reprezentuje istotnego interesu społecznego. Sprawa w końcu trafiła pierwotnie do SKO, które zaleciło wójtowi przeanalizować cele statutowe stowarzyszenia oraz rozważyć, czy interes społeczny nie przemawia jednak za udziałem Towarzystwa w postępowaniu. Wójt jednak nie dostrzegł tego interesu i po raz kolejny odmówił Towarzystwu udziału w postępowaniu. Sprawa więc ponownie trafiła do SKO.

Organizacja społeczna może występować z żądaniem dopuszczenia do udziału w postępowaniu, jeśli jest to uzasadnione celami statutowymi tej organizacji i gdy przemawia za tym interes społeczny. Ponadto, zgodnie z utrwalonym orzecznictwem Naczelnego Sądu Administracyjnego w interesie społecznym leży aby w postępowaniu administracyjnym reprezentowane były różne poglądy, także sprzeczne z poglądami organów administracji. Jak wynika pośrednio z dotychczasowych postanowień wójta Gminy Wierzchosławice tak jest w omawianym przypadku i dlatego udział Towarzystwa na rzecz Ziemi w postępowaniu leży w interesie społecznym. Dziwi więc fakt dlaczego wójtowi tak bardzo zależy na zablokowaniu udziału Towarzystwa w niniejszym postępowaniu? Czy aby na pewno wójtowi chodzi o interes społeczny?

Jakie są potencjalne zagrożenia ze strony inwestycji?

Planowana inwestycja składa się łącznie z 5 stopni energetycznych, każdy o wysokości 2,2 m, co daje łączną wysokość piętrzenia 11 metrów. Ich budowa przekształci rzekę Dunajec na długości ok. 21 km. Przedsięwzięcie wpłynie negatywnie na możliwości migracji wielu gatunków chronionych ryb. Elektrownie doprowadzą również do zmniejszenia różnorodności gatunkowej ryb w tym rejonie, ich ilości i biomasy. Cała rzeka Dunajec jest tymczasem ważnym siedliskiem ryb z załącznika II Dyrektywy Siedliskowej – brzanki, minoga strumieniowego (gatunek ściśle chroniony w Polsce), głowacza białopłetwego (gatunek ściśle chroniony w Polsce) i bolenia. W świetle swoich walorów ichtiologicznych, rzeka powinna być wyznaczona jako obszar Natury 2000.

Mimo, że planowana inwestycja zlokalizowana jest w dolnym odcinku Dunajca, przerywając szlaki wędrówki ryb, wpłynie ona także na populacje ryb w alpejskim odcinku Dunajca i jego dopływów. Dwa spośród nich, tj. Łososina i Biała Tarnowska, to historyczne tarliska dwuśrodowiskowych ryb wędrownych: łososia atlantyckiego i troci wędrownej. Dlatego w zlewni Dunajca jest prowadzony program czynnej ochrony i odbudowy karpackich tarlisk łososia i troci oraz odtwarzania populacji tych gatunków w Polsce (rządowy program „Zarybienia polskich obszarów morskich”). W całym kraju na ten cel przeznacza się rocznie ok. 2,6 do 3,6 mln zł. Wartość rokrocznych zarybień łososiem i trocią rzeki Dunajec ze środków budżetu państwa wynosi ok. 200 tys. zł. Koszty te obejmują wyłącznie ceny zakupionego narybku i nie uwzględniają wydatków związanych z zarybieniem oraz ochroną ryb. Warto wspomnieć, że program restytucji łososia na tym obszarze jest również prowadzony przez WWF Polska, co wiąże się z kolejnymi nakładami finansowymi.

Projektowane elektrownie wpłyną więc negatywnie na możliwości przemieszczania się wszystkich organizmów wodnych, a zwłaszcza ryb wędrownych, dla których Dunajec wraz z dopływami to – obok Sanu – jedno z kluczowych miejsc ich dalszej restytucji w dorzeczu Górnej Wisły. Dodatkowo będą powodować bezpośrednie straty w pogłowiu smoltów (ryby 2-letnie) poprzez ich uszkadzanie i zabijanie przez turbiny elektrowni. Nawet zainstalowanie na każdym z piętrzeń elektrowni przepławki niewiele zmieni. Forsowanie tych obiektów przez łososie będzie prowadziło do wyczerpywania się rezerw energetycznych ich organizmów, a co za tym idzie – do ich masowego śnięcia. Negatywne oddziaływanie kaskady będzie wzrastało proporcjonalnie do ilości wykonanych stopni.

Spiętrzone przez elektrownie odcinki rzeki wpłyną również na zmianę warunków bytowania ryb, co wyrazi się przekształceniem struktury gatunkowej ichtiofauny. W efekcie będzie następowała wymiana gatunków charakterystycznych dla wód płynących (w tym gatunków chronionych przez Dyrektywę Siedliskową oraz polskie prawo) na gatunki pospolite, związane z wodami stojącymi, a więc niepożądane dla tego rejonu. W konsekwencji doprowadzi to do zmniejszenia różnorodności biologicznej Dunajca wraz jego dopływami i pogorszenia dobrego stanu ekologicznego wód, wymaganego przepisami Ramowej Dyrektywy Wodnej.

Czy planowana inwestycja jest zgodna z prawem?

  • Wójt Gminy Wierzchosławice bezprawnie blokuje udział Towarzystwa w postępowaniu dot. lokalizacji stopni wodnych pomimo, że przepisy stanowią inaczej.
  • Starosta tarnowski bezpodstawnie wydał postanowienie zwalniające z konieczności wykonania raportu oddziaływania stopni wodnych na środowisko. Tego typu inwestycja automatycznie, zgodnie z polskim ustawodawstwem, wymaga obowiązkowego sporządzenia raportu. Następstwem tego są również obowiązkowe konsultacje ze społeczeństwem. W tej sytuacji również Towarzystwo musiałoby być z automatu dopuszczone do udziału w postępowaniu. Wymóg sporządzenia oceny oddziaływania na środowisko wynika również z dyrektywy Unii Europejskiej w sprawie Dyrektywa 85/337/EWG w sprawie oceny skutków wywieranych przez niektóre przedsięwzięcia publiczne i prywatne na środowisko naturalne.
  • Przedsięwzięcie jest niezgodne tzw. Nową Konwencją Helsińską - Konwencją HELCOM z dnia 9 kwietnia 1992 roku, ratyfikowaną przez Polskę w dniu 24 czerwca 1999 r. Konwencja wyraźnie mówi, iż na rzekach łososiowych (historycznie) nie należy budować nowych przegród, które mogą powstrzymać migracje łososia.
  • Inwestycja jest niezgodna z Ramową Dyrektywą Wodną UE, która mówi o niepogarszaniu ekosystemów wodnych i od wody zależnych. Aktualny stan koryta rzeki Dunajec zapewnia bogactwo siedlisk i bioróżnorodność organizmów wodnych na poziomie kwalifikującym regulowany odcinek do dobrego stanu ekologicznego (wg Ramowej Dyrektywy Wodnej). Wybudowanie stopnia i zainstalowanie na nim elektrowni spowoduje znaczne pogorszenie stanu ekologicznego rzeki Dunajec. Polska jako członek UE jest zobowiązana do raportowania do Komisji Europejskiej informacji o stanie ekologicznym wód. Nasze zobowiązania wobec UE wymagają, aby wszystkie działania człowieka prowadzone w korytarzach rzecznych nie tylko nie pogarszały stanu ekologicznego naturalnych wód płynących, lecz powodowały przywrócenie i utrzymanie dobrego stanu ekologicznego wód przekształconych na skutek działalności człowieka.
  • Inwestycja bezpośrednio zagraża gatunkom znajdującym się w załączniku II Dyrektywy Siedliskowej oraz gatunkom ściśle chronionym w Polsce.
  • Aktualne działania związane z procesami decyzyjnymi wokół inwestycji są niezgodne z Konwencją z Aarhus. Jej przedmiotem jest nie tylko dostęp do informacji o środowisku, ale udział społeczeństwa w procesach decyzyjnych dotyczących środowiska. Głównym celem tej konwencji jest zapewnienie powszechnego dostępu dla obywateli do informacji środowiskowych i zapewnienie aktywnego udziału społeczeństwa w procesach decyzyjnych. Sposób działalności Wójta Gminy Wierzchosławice, nieupublicznianie tej inwestycji, bezpodstawne zwolnienie przez Starostę tarnowskiego z obowiązku wykonania raportu wpływu tej inwestycji na środowisko są całkowitym zaprzeczeniem postanowień powyższej konwencji

O czym warto jeszcze wiedzieć?

Wybudowana w 1968 r. zapora na rzece Wiśle we Włocławku, na której zaprojektowano i wykonano źle funkcjonującą przepławkę uniemożliwia migrację łososia. Obecnie przy współudziale środków finansowych FAO oraz Unii Europejskiej trwają intensywne prace zmierzające do budowy nowej przepławki. Wstępny koszt projektu oceniany jest na 50 tys. EURO, a koszt budowy na ok. 1,5 mln EURO (zależności od rozwiązania). Środki te zostaną uruchomione tylko wtedy, gdy w dorzeczu Górnej Wisły będzie zachowana ekologiczna ciągłość rzek. Dot. to m.in. zlewni Dunajca. Realizacja prywatnej inwestycji w postaci stopni energetycznych na Dunajcu może skutecznie pozbawić tej możliwości.

Co na to zwolennicy kaskady?

Uzasadniając potrzebę realizacji inwestycji, jej zwolennicy powołują się na zobowiązania przyjęte wraz z akcesją do Unii Europejskiej, mówiące o tym, że Polska powinna osiągnąć w bilansie energetycznym kraju 7,5% udział energii odnawialnej już w 2010 roku. Nie wspominają jednak o tym, że UE nie wskazuje sposobu uzyskania energii odnawialnej, a hydroelektrownie to jedna z najbardziej inwazyjnych dla przyrody metod, zwłaszcza w przypadku ich lokalizacji na takiej rzece, jaką jest Dunajec.

Zwolennicy twierdzą, że akweny powstałe w wyniku budowy elektrowni będą miejscem rekreacji i wędkarstwa. Nie wspominają jednak o tym, że niedaleko znajduje się zaszlamowany zbiornik Czchów, gdzie sporadycznie można spotkać wędkarzy, a kąpiących się nie ma w ogóle. Nie mówią również o tym, że po uruchomieniu hydroelektrowni ulegnie ograniczeniu zdolność oczyszczania się wody, co w konsekwencji może doprowadzić do spadku jej czystości o jedną klasę.

Zwolennicy kaskady twierdzą, że ludzie będą mieli nowe miejsca pracy. To prawda, ale tylko przy jej budowie, przez kilka lat i bez gwarancji, że zatrudnieni będą przy tym członkowie społeczności lokalnej.

Zwolennicy wmawiają, że zbiorniki będą pełnić funkcję przeciwpowodziową. Gdyby to były tradycyjne zapory, to w ograniczonym zakresie pewnie tak. Jednak w tym konkretnym przypadku jest wprost przeciwnie – stopnie te mogą nawet zwiększyć zagrożenie powodziowe, ponieważ podniesie się stan wód w wyniku jej spiętrzenia, zaś odpływ wody z tych obiektów nie będzie w żaden sposób sterowany.

Zwolennicy budowy stoją również na stanowisku, iż dzięki wykonaniu stopni nastąpi stabilizacja koryta, które ulega obniżaniu się (erozji dennej). Nie wspominają jednak, że proces erozji można ograniczać za pomocą innych, przyjaznych środowisku rozwiązań, w postaci tzw. ramp. Nie wspominają również, że budowa dziś 5 stopni wymusi w przyszłości budowę kolejnych – poniżej, ponieważ tam z kolei będzie następowała dalsza erozja. Tak więc obecny problem zostałby jedynie przeniesiony w dół rzeki.

Czy takie przedsięwzięcie jest ekonomicznie opłacalne?

Realnie koszt poniesionych nakładów inwestycyjnych zwróciłby się minimum po 20 latach i przy założeniu, że właściciel nie byłby obciążony kosztami rozbiórki takich stopni w przyszłości oraz renaturyzacji zniszczonej rzeki, a także udział środków z różnych funduszy byłby na poziomie ok. 70%.

Ponieważ inwestor liczy na dofinansowanie tej inwestycji z polskich i europejskich źródeł oraz ma zagwarantowany przez państwo zbyt energii po cenach preferencyjnych, więc takie elektrownie to dla niego doskonała maszynka do robienia pieniędzy.


Robert Wawręty

 

bg logo 1procentnarzeczziemi

 

l2ok.jpg

 

bg logo 100natury

bg logo chronimy wisliska


zxcv.jpg

 

bg logo facebook

 

nsoiiprobaik

logo-ekomuzeum

bg logo naszefilmy

lgr-dsiw-gk

 Untitled-1 copy